Zakaz handlu w niedzielę z perspektywy małych i średnich przedsiębiorców

Sektor Małych i Średnich Przedsiębiorstw (tzw. MŚP) w Polsce ma największy potencjał rozwojowy w porównaniu z innymi podmiotami na rynku. Jednocześnie cechuje go największa elastyczność i zdolność do absorpcji ewentualnych kryzysów i zakłóceń gospodarczych. Polski sektor MSP jest mniejszy niż w innych krajach UE, generuje niewiele ponad jedną trzecią przychodów w skali kraju. W tej grupie dominują firmy przemysłowe i handlowe. Jednak znaczące są w tej grupie transport aż po drobne usługi domowe. Najwięcej firm działa w handlu hurtowym i detalicznym oraz przetwórstwie spożywczym (piekarnie, masarnie itp.).

Ale też i wrażliwość tych firm na zmiany otoczenia organizacji jest większa. gdyż w dużej mierze (niemal jedna czwarta podmiotów) korzysta z finansowania zewnętrznego. Wahania popytu wynikające ze zmian koniunktury bądź zmian regulacji prawnych, bardzo nadwyrężają możliwości adaptacyjne małych i średnich firm. Ma to miejsce np. w przypadku zakazu handlu w niedzielę. W przeciwieństwie do dużych firm i korporacji nie posiadają nadwyżek kapitałowych i wolnych zasobów. Dostosowanie odbywa się głównie przez zmiany w zatrudnieniu i podnoszeniu efektywności pracy. Dzieje się to w większym stopniu aniżeli przez inwestycje w technologie (jak to ma miejsce w przypadku dużych firm).

Skąd w przedsiębiorcach ta siła, która pozwala im przechodzić przez bariery administracyjne, zmiany koniunktury i zdarzenia losowe? Badania pokazują, że największą siłą napędową jest poczucie niezależności i posiadania wpływu na własne życie. Pragnienie sukcesu który jest wymiernie powiązany z nakładem pracy i zaangażowania. Czyli bazą dla działalności przedsiębiorczej jest wolność gospodarcza, która pozwala na elastyczne reagowanie na zachowania klientów. Największą barierą wzrostu dla tego segmentu firm jest pułapka małej skali, często wynikająca z lokalnego charakteru działalności. Każda zmiana skali obrotów i zakresu działania w istotny sposób nadwyręża stabilność działania takich podmiotów.  

Bibby MSP Index w badaniu z kwietnia 2018 roku wskazuje na trzy główne czynniki hamujące rozwój firm z tego sektora tj. niepewność związana z nowymi regulacjami prawno-podatkowymi (55,3% respondentów), wysokie koszty pracy (54,6%) oraz niejasne przepisy prawno-handlowe związane z prowadzoną działalnością ( 47,7%). Nowa regulacja prawna wprowadzona w marcu bieżącego roku dotyczy zakazu handlu w niedzielę. W 2018 roku handlowe są tylko pierwsza i ostatnia niedziela każdego miesiąca. 37,3% badanych uważa, że zakaz ten utrudnia działalność ich przedsiębiorstwa. Z kolei 34% badanych sugeruje, że  zakaz ten będzie miał negatywny wpływ na ich działalność w najbliższych latach.

Wartość wskaźnika Bibby MSP Index w stosunku do badania sprzed pół roku przyjmuje niższe wartości. Gospodarka ciągle napędzana jest konsumpcją przy braku inwestycji w sektorze prywatnym. Rodzi to obawy, że taki wzrost nie jest trwały. Stabilizacji nie sprzyjają kolejne zmiany ustawowe wprowadzane w trybie doraźnym, bez możliwości przystosowania się przedsiębiorstw do nowych regulacji. Wartość wskaźnika zalicza spadki we wszystkich sektorach poza budownictwem. Ograniczenia czasu pracy punktów handlowych na pewno nie sprzyjają dynamice koniunktury. Trzeba jednak zaznaczyć, że w większym stopniu zakaz handlu w niedzielę uderza w duże sieci handlowe aniżeli w małe firmy. Wyraźnie tracą jednak małe punkty handlowo-usługowe umieszczone w obrębie galerii handlowych. Jednak na pełny efekt regulacji handlu w niedzielę uwzględniający zachowania adaptacyjne firm musimy poczekać do następnego badania Bibby MSP Index.

wykres

Argumenty za swobodą handlu bazują na zwiększaniu poziomu dobrobytu konsumenckiego. Rozumiemy to jako możliwość podejmowania indywidualnych wyborów zakupowych w dowolnym czasie. Dzięki temu unikamy kumulowania się zakupowych godzin szczytu obniżających nasz komfort robienia zakupów. Badania OECD pokazują, że większa elastyczność godzin pracy punktów handlowych, zdecydowanie przekłada się na wzrost popytu. Podobnie jest z ze zwiększaniem się poziomu handlu przygranicznego na rzecz krajów sąsiednich z wydłużonym czasem pracy. Co prawda jako pracownicy punktów handlowych pracujemy dłużej, a jako konsumenci poświęcamy więcej czasu na dokonywanie wyborów. Aktywności te są wtedy mniej zintensyfikowane i sprzyjają podnoszeniu poziomu satysfakcji z tych działań. Przymus dostosowania się do ram czasowych oraz stres kolejkowy obniżają naszą jakość czasu wolnego. Nowy rytm zakupowy z czasem będzie podlegał adaptacji. Jednak wynik końcowy nie może być neutralny względem bazowych wartości obrotów handlowych.

Administracyjne ograniczenia czasu pracy zmniejszają efektywność przedsiębiorców działających w sposób nieschematyczny, sprzyjają wzrostowi cen a także ograniczają wzrost zatrudnienia. Ostatni efekt, w przypadku Polski cierpiącej na brak pracowników, nie jest rzeczą złą. W krótkim okresie dyskonty spożywcze są dotknięte spadkami obrotów w większym stopniu aniżeli małe firmy. Jednak długim okresie regulacje takie de facto chronią nieefektywne przedsiębiorstwa, co z kolei może być kosztowne dla konsumentów. Końcowy efekt działania restrykcji regulacyjnych dla firm, będzie zależał od kilku czynników. Jednym z nich jest rodzaj oferowanych produktów (część zakupów tradycyjnie „rodzinnych”, jak wyposażenie mieszkania, przenosi się do Internetu). Kolejnym czynnikiem są oczekiwania płacowe pracowników, nawiasem mówiąc, do tej pory zdecydowanie niedoszacowane. Natomiast w skali gospodarki bardzo trudno uzyskać efekt obniżenia wynagrodzenia proporcjonalnego do zmniejszonego czasu pracy co podnosi koszty pracodawców.

Niezależny ekspert Bibby Financial Services - dr Anna Czarczyńska

Data publikacji 27 czerwca 2018


kontakt

Masz pytania? Zadzwoń 0800 224 229

lub