No i stało się. Od 1 lutego br. Wielka Brytania formalnie nie jest częścią Unii Europejskiej. Polskie firmy muszą zmierzyć się z ryzykiem utraty trzeciego co do wielkości (po rynku niemieckim i czeskim) partnera handlowego. Do końca tego roku trwa tzw. okres przejściowy, tzn. zachowane są wszystkie dotychczasowe regulacje i zasady współpracy. Czego więc możemy spodziewać się potem, i czy można się na to przygotować?

Negocjacje między UE a Wielką Brytanią

2 marca zaczynają się negocjacje pomiędzy Unią Europejską a Wielką Brytanią mające określić przyszłe zasady współpracy. Kolejne rundy negocjacyjne zaplanowane są do października. Wielka Brytania chce zachować pełny dostęp do rynku unijnego, ale bez konieczności stosowania się w pełni do unijnych regulacji i przepisów wewnętrznych. Dałoby to szansę firmom brytyjskim na obniżenie kosztów funkcjonowania, ale też może spowodować pojawienie się ryzyka obniżenia standardów produktów i usług na wewnętrznym rynku brytyjskim, np. w zakresie produkcji żywności, środowiskowych efektów ubocznych produkcji, czy też praw pracowniczych i konsumenckich. Z perspektywy europejskiej byłby to swoisty dumping pogarszający pozycję firm europejskich, wobec czego unijne stanowisko w tym zakresie jest negatywne. Jakie zatem skutki będzie miał Brexit?

Czy spowolnienie wymiany handlowej jest realne?

Obie strony procesu liczą się ze spowolnieniem wymiany handlowej, a co za tym idzie i całej gospodarki, wywołanym przez Brexit. Tym nie mniej koszty tego spowolnienia będą niesymetryczne. Firmy europejskie nie stracą, o ile będą w stanie dywersyfikować swoją działalność i otwierać się na inne kierunki handlu wewnątrz UE i poza nią (tzw. efekt przesunięcia handlu). Firmy brytyjskie nadziei upatrują w nowych umowach handlowych np. ze Stanami Zjednoczonym, które to szanse jak na razie są dość mgliste.

Norweski model współpracy

Unia wolałaby zorganizować współpracę z UK na wzór Norwegii, którą obowiązują unijne regulacje wspólnego rynku w ramach Europejskiego Obszaru Gospodarczego. UK zaś chciałoby umowy na wzór Kandy z dostępem do rynku, ale bez kontroli bezpośredniej. Tyle że umowę z Kanadą negocjowano ponad pięć lat a kolejne kilka pozostawiono na wdrożenie jej w życie. Paradoksalnie określenie zasad handlu z UK wcale nie jest łatwiejsze, a na pewno nie jest wykonalne w tak krótkim okresie czasu jaki pozostawiono na negocjacje. Oznacza to albo duży kompromis po stronie Brytyjczyków w postaci zgody na unijne zasady handlu (na co się nie zanosi), albo przeciągające się negocjacje i okresy przejściowe trwające kolejne lata.

Klasyczne wszystko albo nic?

Prawdopodobnie będzie obowiązywać zasada, że jeśli wszystko nie jest wynegocjowane, nic nie jest wynegocjowane, co dla firm oznacza przeciąganie okresu niepewności, a więc dodatkowe koszty. Kompromis po stronie unijnej jest bardzo mało prawdopodobny – w chwili obecnej UE ma lepszą pozycję negocjacyjną i zbyt dużo do stracenia – Brexit może stać się niekorzystnym dla UE precedensem wykorzystywanym przez innych członków i kandydatów. Tradycyjnie w sytuacji niepewności, zarówno po jednej jak i po drugiej stronie, łatwiej sobie radzą firmy duże mogące szybko przerzucać swoją działalność na poziomie globalnym, i dysponujące większym zasobem kapitału i/lub dostępem do linii kredytowych. Firmy małe i średnie są niestety pozostawione same sobie – bardziej związane z rynkiem lokalnym stanowią fundament gospodarek narodowych, ale też mają mniejsze szanse na dywersyfikację działalności i zasobów.

Konsekwencje Brexitu wobec zagrożeń zewnętrznych

W najbliżej przyszłości problematyczne może się okazać także wspólne z Wielką Brytanią reagowanie na zagrożenia zewnętrzne chociażby takie jak pandemia, terroryzm, zagrożenia klimatyczne czy kolejne fale migracyjne. Również w tych zakresach zasady współpracy nie są określone, co potencjalnie może się okazać bardzo ryzykowne dla obrotu gospodarczego. Pomimo wielu lat obopólnie korzystnego współistnienia w ramach unijnych struktur, obecna sytuacja stawia Wielką Brytanię w sytuacji partnera nieprzewidywalnego i dopiero praktyka działania w nowych realiach pokaże rzeczywisty potencjał współpracy. Adaptacja potrwa lata, a jak na razie brak jest realnych instrumentów zabezpieczenia ryzyka związanego z Brexitem ze strony instytucji sektora publicznego, czy też instytucji kredytowych. Tym bardziej należy w większym stopniu liczyć na własne metody zabezpieczenia ryzyka aniżeli na rozwiązanie systemowe.

Skutki Brexitu dla MŚP

Brexit, jak każda zmiana, niesie ze sobą zarówno zagrożenia jak i szanse. W krótkim okresie przeważają zagrożenia wynikające głównie z utrzymującej się niepewności co do nowych rozwiązań. W najgorszym wypadku w perspektywie następnego roku należy się liczyć z następującymi utrudnieniami:

  • wzmożonymi kontrolami granicznymi,
  • barierami biurokratycznymi,
  • a nawet powrotem do takich instrumentów polityki handlowej jak cła.

Większość przedsiębiorców po obu stronach kanału La Manche w efekcie wyjścia Wielkiej Brytanii z UE spodziewa się impulsu recesyjnego. Małe i średnie firmy nie czują się przygotowane na te zmiany i spodziewają się:

  • spadku obrotów,
  • trudności z utrzymaniem płynności,
  • wzrostu kosztów w okresie przejściowym,
  • ·obniżenia skłonności do inwestycji w rozwój (ze względu na ciągle wysoką niepewność).

Koszty będą tym wyższe, im dłużej będzie trwał okres przygotowywania nowych zasad współpracy.

Jak zabezpieczyć się przed ryzykiem?

W nowej sytuacji po Brexicie, najprostsze metody zabezpieczenia ryzyka w przedsiębiorstwie to:

  • utworzenie rezerw gotówkowych,
  • ·organizowanie dodatkowych dostaw przed końcem okresu przejściowego,
  • renegocjowanie kontraktów z klauzulami zabezpieczającymi różne warianty przyszłych rozwiązań,
  • stosowanie hedgingu zabezpieczającego kontrakty na wypadek gwałtownych zmian kursu walutowego.

Czy są jakieś korzyści?

Po stronie potencjalnych pozytywów tej sytuacji można wskazać bardzo wysoką zależność gospodarki brytyjskiej od towarów europejskich, począwszy od artykułów rolnych. Już teraz widać po stronie brytyjskich partnerów znaczne zaangażowanie w szukanie nowych formuł współpracy. Z dużym prawdopodobieństwem można oczekiwać wystąpienia tzw. incydencji celnej tzn. przejęcia większości spodziewanych nowych obciążeń handlowych przez firmy brytyjskie mogące więcej stracić na zerwaniu kontaktów biznesowych. Istotną rolę w poszukiwaniu nowych kanałów kooperacji może odegrać polska emigracja bardzo aktywna we wszystkich segmentach rynku. Pozytywem jest również fakt odwrócenia się tendencji emigracyjnych, co z kolei choć częściowo może przyczynić się do zasilenia krajowego rynku pracy w pracowników z rynku brytyjskiego. Można też wykorzystać osłabienie funta, co poprawia zakupową atrakcyjność rynku brytyjskiego, ale też zmusza firmy brytyjskie do szukania konkurencyjnych cenowo dostawców – a tu Polska w porównaniu z większością krajów europejskich ma ciągle przewagę. Ponadto, utrzymanie dobrych relacji z wyspiarskimi partnerami pomimo Brexitu, może stanowić szansę wyjścia na nowe rynki tradycyjnie i historycznie poprze Commonwealth związane z gospodarką brytyjską, a dość trudne do ekspansji z perspektywy polskiej.

Gdzie szukać informacji?

Firmy, przynajmniej w ciągu najbliższego roku, powinny na bieżąco sprawdzać pojawiające się informacje o skutkach Brexitu i nowych ustaleniach

Niezależnie od scenariuszy przyszłości pozostaje mieć nadzieję, że tak ważna dla gospodarki brytyjskiej niewidzialna ręka rynku zadziała również i w tym przypadku i zgodnie z myślą Adama Smitha przyczyni się do bogactwa narodów w duchu wolności gospodarczej. Przecież to właśnie wolność gospodarcza jest najlepszym lekarstwem w sytuacji szoku ekonomicznego, jakim niewątpliwie, szczególnie dla małych i średnich firm, jest Brexit.

 

Autorem artykułu jest dr Anna Czarczyńska -  Główny Ekspert Bibby Financial Services

2 marca 2020


kontakt

Masz pytania? Zadzwoń 800 224 229

lub