Komentarz Tomasza Rodaka, dyrektora sprzedaży Bibby Financial Services

Według wstępnego szacunku GUS inflacja w maju wyniosła 13,9 proc. rok do roku (w kwietniu było to 12,4 proc.). Walka z nią sprowadzi na firmy - zwłaszcza z sektora MSP – poważne problemy. Ich symptomy widać już w najnowszym badaniu nastrojów polskich małych i średnich przedsiębiorstw, przeprowadzanym od ponad dekady przez Bibby Financial Services. Co czeka przedsiębiorców? I jak zatem radzić sobie w tych szczególnie wymagających warunkach gospodarczych?

Inflacja galopuje już kolejny miesiąc, a jej szczyt ciągle jeszcze jest przed nami. Wielu analityków spodziewa się, że w miesiącach letnich wzrost cen może sięgnąć nawet 15-18 proc. To oznacza kolejne podwyżki stóp procentowych i droższy kredyt, co w samych firmach przełoży się na niższą sprzedaż, mniejsze inwestycje i zatrudnienie a w końcu problemy z utrzymaniem płynności finansowej.

W maju Bibby MSP Index utrzymał się na poziomie z badania jesiennego (51,8 pkt), co już oznacza stagnację nastrojów. O ile poprawy koniunktury spodziewają się jeszcze firmy z sektora budowlanego i handlu, to odczyty dla firm usługowych oraz transportowych mocno pikują już w dół i zwiastują potencjalny kryzys.

Firmy z sektora MŚP muszą nastawić się na to, że problem z inflacją zagości u nas na dłużej. Wynika to przede wszystkim z charakteru samej inflacji. Za sporą jej część bez wątpienia odpowiada atak Rosji na Ukrainę, który wywołał niepewność oraz szok na rynku żywności i surowców energetycznych. Ale nie tylko. Niestety, rośnie też inflacja bazowa, a więc ta liczona z wyłączeniem cen energii i żywności, co lepiej pokazuje presję na wzrost cen, wynikającą z krajowych czynników (np. podwyżki płac, decyzje rządu). W kwietniu inflacja bazowa wyniosła 7,7 proc. przy inflacji ogólnej 12,4 proc., a w maju przekroczyła 8 proc.

To oznacza, że wysoka inflacja szybko nie spadnie, nawet gdyby szoki na rynku paliw oraz żywnościowym wygasały. Źródeł uporczywej inflacji trzeba bowiem szukać w czasach pandemii, gdy lockdown’y paraliżowały gospodarkę, a pomoc finansowano przez emisję obligacji, ekspansję długu publicznego i dodruk pieniędzy. Do tego bank centralny długo nie spieszył się z ograniczeniem ekspansywnej polityki pieniężnej.

W tej sytuacji obniżenie inflacji będzie trudniejsze i bardziej długotrwałe, niż wcześniej zakładano.  Spadku poniżej 10 proc. można spodziewać się raczej dopiero w przyszłym roku, a powrotu do celu inflacyjnego NBP, czyli 2,5 proc. w perspektywie nawet 3-4 lat, o ile znowu coś nas nie zaskoczy. Prognozowanie przy taki zmiennym otoczeniu gospodarczym, jakie mamy, a zwłaszcza przy obecnej sytuacji geopolitycznej, jest bowiem niezwykle trudne.

Długie utrzymywanie się wysokiej inflacji oznacza dla firm kłopoty w dostępie do finansowania i problemy z utrzymaniem płynności finansowej. Kiedy na rynku panuje niepewność, rosną koszty kredytu i występuje presja inflacyjna, skutecznym źródłem finansowania bieżącej działalności firmy może być jednak faktoring. Już teraz obserwujemy wzrost zainteresowania różnymi formami faktoringu, zarówno w obrocie krajowym, jaki i w eksporcie. Część firm, która wnioskuje o faktoring, spotkała się z problemami w podniesieniu kwot kredytu obrotowego czy limitu w rachunku. Inne wskazują na wzrost kosztów finansowania. W przypadku faktoringu oprocentowanie to niewielka część kosztu, dlatego jest to narzędzie bardziej przewidywalne, wręcz skuteczniejsze w tych wymagających czasach.

Obserwujemy także istotne zmiany w obrębie łańcuchów dostaw – będące skutkiem pandemii oraz wojny w Ukrainie. To z kolei oznacza, że wiele polskich MŚP rozpoczęło współpracę z zupełnie nowymi odbiorcami. W takich przypadkach firmy chcą się zabezpieczać przed ryzykiem niewypłacalności, a nawet oczekują wsparcia w weryfikacji partnerów handlowych i identyfikowaniu ewentualnych oszustów.

2 czerwca 2022


kontakt

Masz pytania? Zadzwoń 800 224 229

lub