Banki łagodzą warunki, firmy nie chcą kredytu. Jak finansować rozwój, nie zwiększając zadłużenia?
Banki od kilku kwartałów łagodzą politykę kredytową wobec firm, obniżają marże i wydłużają okresy kredytowania. Mimo to, według danych NBP, o kredyt ubiega się co ósme przedsiębiorstwo, a odsetek firm, które planują zwiększenie zadłużenia, spada.
10 sierpnia 2026
Banki od kilku kwartałów łagodzą politykę kredytową wobec firm, obniżają marże i wydłużają okresy kredytowania. Mimo to, według danych NBP, o kredyt ubiega się co ósme przedsiębiorstwo, a odsetek firm, które planują zwiększenie zadłużenia, spada. Kapitał jest dostępny, tylko przedsiębiorcy coraz częściej wolą finansować bieżącą działalność z tego, co już zarobili. Data faktoring pozwala to zrobić w oparciu o dane z systemu finansowo-księgowego, bez zaciągania kolejnego zobowiązania wobec banku.
Firma z obrotem kilkudziesięciu milionów złotych rocznie, sprzedająca z odroczonym terminem płatności, prędzej czy później staje przed tym samym pytaniem. Sprzedaż rośnie, marża się zgadza, portfel zamówień jest pełny, a mimo to na rachunku brakuje środków na kolejną partię surowca albo na wypłaty. Naturalnym odruchem jest rozmowa z bankiem o podniesieniu limitu w rachunku bieżącym. Nie zawsze jest to jednak najlepsze rozwiązanie i coraz częściej przedsiębiorcy wybierają inne rozwiązania.
Kredytów przybywa, chętnych już nie
Obraz rynku finansowania firm jest obecnie dość niejednoznaczny. Z jednej strony statystyka pokazuje przyspieszenie. Zgodnie z lipcową edycją „Szybkiego Monitoringu NBP” na koniec marca 2026 roku wartość kredytów dla przedsiębiorstw była o 12,4 proc. wyższa niż rok wcześniej, wobec wzrostu o 8,9 proc. na koniec 2025 roku. Dynamika kredytów inwestycyjnych zwiększyła się z 10,1 proc. do 12,5 proc. rok do roku, a kredytów na działalność bieżącą z 7,2 proc. do 12,1 proc.
Z drugiej strony po nowe finansowanie sięga coraz mniej firm. W II kwartale 2026 roku o kredyt ubiegało się 12,4 proc. przedsiębiorstw, wobec 12,6 proc. kwartał wcześniej. Najmocniej spadło zainteresowanie finansowaniem działalności bieżącej – z 7,6 proc. do 7 proc. Nawet wśród firm, które realizują inwestycje, o kredyt wystąpiło tylko 16,4 proc. podmiotów.
Ostrożność widać również w planach. Odsetek przedsiębiorstw, które zamierzają zwiększyć zadłużenie w kolejnym kwartale, obniżył się z 21,8 proc. do 19,7 proc. Kredyt jako źródło sfinansowania nowej inwestycji wskazało 20,3 proc. przyszłych inwestorów, wobec 22,1 proc. kwartał wcześniej i wieloletniej średniej na poziomie 22,6 proc. Podstawowym źródłem pozostają środki własne, deklarowane przez 55,2 proc. firm planujących inwestycje.
Nie oznacza to, że banki nie chcą finansować biznesu. Z kwartalnej ankiety NBP do przewodniczących komitetów kredytowych wynika, że w II kwartale 2026 roku banki złagodziły kryteria udzielania kredytów przedsiębiorstwom pod wpływem presji konkurencyjnej, obniżając marże i wydłużając maksymalny okres kredytowania. Na III kwartał zapowiadały dalsze łagodzenie polityki wobec sektora MŚP - i jednocześnie spodziewały się spadku popytu na kredyt z tej strony.
Banki wychodzą naprzeciw, a firmy się cofają.
Barierą nie jest cena pieniądza. Odpowiedź, dlaczego tak się dzieje, można znaleźć w Ankiecie Rocznej NBP. Wśród przedsiębiorstw zgłaszających przeszkody w realizacji znaczących inwestycji 46 proc. wskazało niepewne perspektywy koniunktury i popytu, 26 proc. brak wystarczających środków własnych lub słabą kondycję finansową, a 13 proc. niską rentowność samych projektów. Zbyt drogie lub niedostępne finansowanie zewnętrzne wymieniło zaledwie 8 proc. firm.
Innymi słowy: kredyt nie jest ani za drogi, ani nieosiągalny. Jest po prostu zobowiązaniem, które trzeba obsługiwać niezależnie od tego, jak zachowa się popyt. W otoczeniu, w którym główną obawą jest nieprzewidywalność rynku, wieloletnie albo sztywno oprocentowane zadłużenie wygląda mniej atrakcyjnie niż jeszcze kilka lat temu.
Sprzyja temu również stan gotówki w firmach. Na koniec I kwartału 2026 roku środki pieniężne i inne aktywa pieniężne odpowiadały za 8,4 proc. sumy bilansowej przedsiębiorstw, wyraźnie powyżej wieloletniej średniej wynoszącej 7,6 proc. Firmy mają z czego finansować rozwój i chętnie z tego korzystają.
Ostrożność, która potrafi kosztować
Ta ostrożność ma jednak drugą stronę. W podcaście Bibby Financial Services „Jazda z zaciągniętym hamulcem - konserwatyzm finansowy hamuje rozwój polskich firm” Wojciech Plona, właściciel Plona Group pełniącej rolę zewnętrznego działu finansowego dla firm, zwracał uwagę, że dostępność kapitału na rynku przewyższa realne potrzeby przedsiębiorców, a mimo to wielu z nich w ogóle nie rozważa finansowania zewnętrznego. Bariera ma charakter mentalny, a nie finansowy. Jak zauważał, kredyty bankowe wywołują u części właścicieli negatywne skojarzenia, podczas gdy leasing czy faktoring akceptowane są znacznie chętniej.
Problem nie dotyczy wyłącznie najmniejszych podmiotów. O barierach po stronie większych firm rozwiniętych mówiła prof. Joanna Tyrowicz w podcaście „Biznes Jutra”. Wskazała na niską kapitałochłonność polskiej gospodarki i trudności przedsiębiorstw z przechodzeniem na kolejne poziomy skali. Model „inwestujemy dopiero wtedy, gdy uzbieramy” daje poczucie bezpieczeństwa, ale wyznacza też sufit tempa rozwoju.
Wybór nie musi jednak przebiegać na linii „kredyt albo wyłącznie własny zysk”. Jest jeszcze trzecia droga: uruchomienie kapitału, który firma już wypracowała, ale który utknął w należnościach.
Wzrost sprzedaży zjada kapitał obrotowy
Mechanizm najlepiej pokazać na liczbach. Firma produkcyjna sprzedaje za 3 mln zł miesięcznie, czyli 36 mln zł rocznie. Odbiorcy płacą przeciętnie po 60 dniach. Oznacza to, że w należnościach stale znajduje się około 6 mln zł - pieniędzy zarobionych, zafakturowanych i praktycznie pewnych, ale niedostępnych.
Firma zdobywa nowy kontrakt i zwiększa sprzedaż o 20 proc., do 3,6 mln zł miesięcznie. Przy niezmienionych terminach płatności wartość zamrożonych należności rośnie do około 7,2 mln zł. Do obsłużenia większej skali potrzebne jest więc dodatkowe 1,2 mln zł kapitału obrotowego - i to zanim pojawi się pierwsza złotówka z nowego kontraktu.
Przy kredycie obrotowym firma musi wykorzystać wolny limit, wystąpić o jego podwyższenie albo sięgnąć po kolejne źródło zadłużenia. Bank ponownie analizuje wyniki, zabezpieczenia i zdolność kredytową, a decyzja zapada w swoim tempie. Nie ma gwarancji, że limit będzie rósł równolegle do obrotów - a to właśnie moment, w którym firma potrzebuje środków najbardziej.
Data faktoring finansuje obroty
Data faktoring opiera się na portfelu należności. Podstawą finansowania są dane z systemu finansowo-księgowego firmy: informacje o wystawionych fakturach, odbiorcach, kwotach, terminach płatności i historii rozliczeń. Firma przekazuje je cyklicznie jednym plikiem, bez ręcznego zgłaszania pojedynczych dokumentów. Rozliczenie następuje na poziomie całego kwalifikującego się portfela, a nie per faktura. Punktem odniesienia jest bieżąca sprzedaż.
W przypadku kredytu bank ocenia sytuację finansową przedsiębiorstwa: historię, zdolność do obsługi zobowiązania, zabezpieczenia, dotychczasowy poziom zadłużenia. Na tej podstawie przyznaje limit albo wypłaca określoną kwotę, którą trzeba zwrócić zgodnie z umową. Punktem odniesienia jest kondycja firmy w przeszłości.
Firmy porównujące oba rozwiązania najczęściej zaczynają od zestawienia kosztu kredytu z kosztem faktoringu. To jednak nie jest pytanie, które rozstrzyga sprawę. Ważniejsze brzmi: na co przedsiębiorstwo przeznacza swoją zdolność kredytową. Jeżeli limit w banku zostanie wykorzystany na sfinansowanie faktur, które i tak zostaną zapłacone za dwa miesiące, to w momencie decyzji o zakupie maszyny, budowie hali czy przejęciu innego podmiotu tej przestrzeni po prostu nie będzie.
Co zyskuje firma, która nie zwiększa zadłużenia
Zachowuje zdolność kredytową na inwestycje
Limit bankowy zużyty na finansowanie bieżących faktur nie sfinansuje jednocześnie linii produkcyjnej, hali czy akwizycji. Im wyższe zadłużenie obrotowe, tym mniejsza przestrzeń do rozmowy o kredycie inwestycyjnym. Data faktoring pozwala rozdzielić te dwa światy: bieżący obrót finansowany jest z należności, a inwestycje kredytem, leasingiem lub innym instrumentem długoterminowym.
Ma to szczególne znaczenie w kontekście danych NBP - najczęstszym powodem odmowy udzielenia kredytu pozostaje brak zdolności kredytowej, wskazywany w 52,4 proc. przypadków.
Finansowanie podąża za sprzedażą, a nie za historycznym limitem
Zapotrzebowanie na gotówkę nie jest równomierne. Zmienia się wraz z sezonem, wolumenem zamówień i terminami oferowanymi kontrahentom. Stały limit kredytowy bywa w jednym miesiącu za mały, a w innym wykorzystywany w połowie.
W data faktoringu podstawą jest kwalifikujący się portfel należności. Kiedy firma sprzedaje więcej i wystawia więcej faktur, rośnie baza finansowania - bez przechodzenia całej procedury kredytowej od nowa. Warto przy tym pamiętać, że nie każda faktura i nie każdy odbiorca zostają automatycznie zaakceptowani: faktor ocenia jakość portfela i określa zasady kwalifikowania należności.
Ogranicza pracę operacyjną zespołu finansowego
Przy portfelu liczącym kilkadziesiąt czy kilkaset podmiotów ręczne zgłaszanie faktur do finansowania angażuje księgowość i dział finansowy każdego dnia. Data faktoring opiera się na wysyłce plików z systemu finansowo-księgowego lub ERP. Jednorazowa wysyłka całej paczki danych jest szybsza i prostsza.
Nie zmienia relacji z odbiorcą
Firma nie musi prosić kluczowego klienta o skrócenie terminu płatności ani oferować rabatu za wcześniejszy przelew. Odbiorca płaci w swoim terminie, na dotychczasowych zasadach. Zmienia się wyłącznie moment, w którym środki trafiają na rachunek dostawcy.
Poprawia obraz cyklu konwersji gotówki
Data faktoring pozwala skrócić czas oczekiwania na płatność od klienta (czyli obniżyć wskaźnik DSO). W finansach firmy poprawia się tzw. cykl konwersji gotówki ale bez zadłużania bilansowego. Sposób prezentacji faktoringu w sprawozdaniu finansowym zależy od konstrukcji umowy, zakresu przeniesienia ryzyka i zasad rachunkowości stosowanych przez firmę.
Czego data faktoring nie zastąpi
Kredyt i data faktoring odpowiadają na różne potrzeby i nie są wobec siebie konkurencyjne w każdej sytuacji.
Kredyt inwestycyjny pozostaje właściwym narzędziem tam, gdzie firma buduje zakład, kupuje linię technologiczną, finansuje przejęcie albo realizuje przyszłościowy projekt. Koszt jest wtedy rozłożony na okres odpowiadający czasowi użytkowania aktywa. Finansowanie należności takiej roli nie spełni.
Data faktoring nie naprawi też rentowności. Jeżeli firma sprzedaje na zbyt niskiej marży, szybszy dostęp do gotówki jedynie przyspieszy tempo, w jakim ten problem się ujawni. Nie zastąpi również kontroli operacyjnej tam, gdzie kontrakt generuje korekty, reklamacje czy kary umowne.
Warto przeanalizować, który wydatek firma powinna sfinansować kredytem bankowym, a który środkami, które firma już zarobiła i które czekają na przelew.
Dane powinny pracować tak samo jak sprzedaż
Polskie firmy często unikają kredytów, ponieważ chcą zachować niezależność finansową i ograniczyć ryzyko. Sama ostrożność nie jest problemem. Staje się nim dopiero wtedy, gdy brak dostępu do gotówki zmusza przedsiębiorstwo do rezygnacji z zamówień, odkładania zakupów albo spowalniania rozwoju.
Data faktoring pozwala połączyć ostrożność z wykorzystaniem zewnętrznego finansowania. Firma nie musi brać kolejnego kredytu tylko po to, aby przez kilka tygodni czekać na pieniądze za wykonaną już sprzedaż. Może oprzeć finansowanie na danych, które posiada w systemie księgowym, oraz na należnościach wobec swoich odbiorców.
Dla większego przedsiębiorstwa wystawiającego tysiące faktur oznacza to nie tylko szybszy dostęp do pieniędzy. To także lepsze dopasowanie finansowania do skali działalności, mniejsza presja na bankowe limity oraz możliwość pozostawienia zdolności kredytowej na inwestycje, których nie można sfinansować z bieżącego obrotu.
Kredyt może finansować przyszłość firmy. Data faktoring pozwala szybciej wykorzystać pieniądze, które firma już zarobiła.
Data faktoring i kredyt obrotowy – porównanie
| Kryterium | Kredyt obrotowy | Data faktoring |
| Podstawa przyznania finansowania | Zdolność kredytowa, historia finansowa, zabezpieczenia | Jakość i wartość portfela należności oraz dane z systemu finansowo-księgowego |
| Punkt odniesienia | Kondycja firmy w przeszłości | Bieżąca sprzedaż |
| Wysokość finansowania | Z góry ustalony limit | Wysokość finansowania elastycznie dopasowuje się do wysokości sprzedaży |
| Zwiększenie kwoty finansowania | Wniosek i ponowna analiza banku | Rośnie wraz z portfelem, w ramach ustalonych zasad kwalifikowania należności |
| Zabezpieczenia | Zwykle majątkowe: hipoteka, zastaw, weksel | Należności objęte finansowaniem (cesja należności) |
| Wpływ na limity bankowe | Zużywa dostępną zdolność kredytową firmy | Nie angażuje limitów przyznanych przez bank |
| Reakcja na wzrost sprzedaży | Wymaga nowej procedury i decyzji kredytowej | Baza finansowania rośnie razem z wolumenem faktur |
| Obsługa operacyjna | Raportowanie i obsługa zgodnie z umową kredytową | Cykliczna wysyłka pliku z systemu finansowo-księgowego lub ERP, bez zgłaszania pojedynczych faktur |
| Kontakt z odbiorcą | Nie dotyczy | Faktor nie kontaktuje się z kontrahentami, monitoring pozostaje po stronie firmy |
| Typowe przeznaczenie | Bieżąca działalność, a w przypadku kredytu inwestycyjnego także majątek trwały | Kapitał obrotowy |
| Kiedy sprawdza się lepiej | Wydatki jednorazowe i długoterminowe: maszyny, hale, przejęcia | Powtarzalna sprzedaż B2B z odroczonym terminem płatności |
| Główne ograniczenie | Wymaga zdolności kredytowej, której brak odpowiada za 52,4 proc. odmów | Nie poprawia rentowności, nie każda faktura i nie każdy odbiorca się kwalifikują |

