Globalizacja nie zwalnia.
Dla firm oznacza to więcej możliwości, ale też większą presję na płynność
20 października 2026
Globalizacja przyspiesza mimo kryzysów. Dla przedsiębiorców to szansa na rozwój, ale także wyzwanie dla płynności finansowej
Wojny handlowe, wysokie cła i napięcia geopolityczne miały zahamować globalizację. Tymczasem światowy handel nie tylko nie zwalnia, ale rozwija się szybciej, niż jeszcze niedawno przewidywano. Najnowsze dane DHL pokazują, że przedsiębiorstwa potrafią dostosowywać się do zmieniających się warunków, a międzynarodowe łańcuchy dostaw pozostają ważnym motorem gospodarki. Dla polskich firm oznacza to nowe możliwości biznesowe. Jednak wraz ze wzrostem sprzedaży pojawia się wyzwanie, o którym mówi się znacznie rzadziej: jak sfinansować rozwój, kiedy pieniądze za zrealizowane zamówienia wciąż pozostają na fakturach?
Światowy handel odporniejszy, niż przewidywano
Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że światowa gospodarka zmierza w kierunku coraz większej regionalizacji. Pandemia pokazała słabości rozbudowanych łańcuchów dostaw, wojna w Ukrainie zwiększyła niepewność gospodarczą, a narastająca rywalizacja handlowa pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Chinami skłaniała przedsiębiorstwa do poszukiwania dostawców bliżej własnych rynków.
Wiele wskazywało na to, że firmy będą stopniowo ograniczać międzynarodową współpracę na rzecz lokalnej produkcji i bezpieczniejszych, krótszych łańcuchów dostaw.
Najnowsze dane pokazują jednak znacznie bardziej złożony obraz.
Z opublikowanego w październiku 2026 roku raportu DHL Globalization Tracker, przygotowanego przez badaczy z New York University Stern School of Business, wynika, że poziom globalizacji osiągnął historyczne maksimum. W 2025 roku wskaźnik globalizacji wyniósł 25,8%, a międzynarodowe powiązania umocniły się we wszystkich czterech analizowanych obszarach: handlu, przepływach kapitału, informacji i ludzi.
Co więcej, w pierwszej połowie 2026 roku światowy handel towarami rozwijał się szybciej niż w jakimkolwiek półroczu ostatnich 15 lat, z wyjątkiem nadzwyczajnego odbicia gospodarczego po pandemii.
To szczególnie interesujące w kontekście rosnących barier handlowych. Amerykańskie cła osiągnęły najwyższe poziomy od dziesięcioleci, a konflikty geopolityczne nadal zakłócają transport i dostawy surowców. Mimo to światowa wymiana handlowa pozostaje odporna na wstrząsy.
Przedsiębiorstwa nie wycofują się masowo z handlu międzynarodowego. Zamiast tego szukają alternatywnych dostawców, nowych rynków zbytu i sposobów ograniczania ryzyka.
Zmienia się więc nie tyle skala globalizacji, ile sposób, w jaki funkcjonuje światowy handel.
Sztuczna inteligencja napędza nie tylko technologię, ale również handel
Jednym z najbardziej zaskakujących wniosków raportu DHL jest rola sztucznej inteligencji w rozwoju międzynarodowego handlu.
AI kojarzy się przede wszystkim z oprogramowaniem, automatyzacją i cyfrowymi usługami. Tymczasem rozwój tej technologii wymaga ogromnej infrastruktury fizycznej: centrów danych, półprzewodników, urządzeń sieciowych, systemów zasilania oraz zaawansowanych komponentów elektronicznych.
Ich produkcja i dostawy angażują przedsiębiorstwa z wielu krajów, tworząc rozbudowane międzynarodowe łańcuchy wartości.
Według DHL towary wykorzystywane do budowy infrastruktury sztucznej inteligencji odpowiadały za 42% wzrostu światowego handlu towarami w 2025 roku. W pierwszym kwartale 2026 roku ich udział w tym wzroście zwiększył się do 76%.
To pokazuje, jak silny wpływ na tradycyjną gospodarkę mogą mieć nowe technologie. Korzystają na tym nie tylko producenci elektroniki, ale również przedsiębiorstwa dostarczające komponenty, materiały, urządzenia oraz usługi niezbędne do rozwoju infrastruktury.
Rosnący popyt może tworzyć kolejne możliwości dla firm produkcyjnych, logistycznych i wyspecjalizowanych poddostawców, także tych działających w Polsce.
Jednocześnie takie zmiany oznaczają większą dynamikę zamówień i konieczność szybkiego reagowania na potrzeby odbiorców. A to wymaga nie tylko odpowiednich mocy produkcyjnych, lecz także dostępu do finansowania.

Europa korzysta z ożywienia. Co to oznacza dla polskich firm?
Przyspieszenie światowego handlu jest widoczne również w Europie.
W pierwszych pięciu miesiącach 2026 roku wartość handlu w regionie wzrosła o 12% w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku. Jeszcze wyższą dynamikę odnotowano w Azji Wschodniej i regionie Pacyfiku, gdzie wzrost wyniósł 24%.
Prognozy na kolejne lata pozostają optymistyczne. DHL przewiduje, że do 2029 roku światowy handel towarami będzie zwiększał się średnio o 3,4% rocznie, wobec 2,7% w poprzedniej dekadzie.
Dla polskiej gospodarki, silnie powiązanej z europejskimi łańcuchami dostaw, są to istotne sygnały. Polskie przedsiębiorstwa od lat współpracują z zagranicznymi producentami, sieciami handlowymi i dystrybutorami, dostarczając zarówno gotowe produkty, jak i komponenty wykorzystywane w dalszej produkcji.
Ożywienie w międzynarodowym handlu może oznaczać dla nich większy portfel zamówień, możliwość pozyskania nowych kontrahentów oraz wejścia do kolejnych łańcuchów dostaw.
Nie jest to jednak proces automatyczny. Wzrost światowego handlu nie musi przekładać się w takim samym stopniu na wszystkie branże czy przedsiębiorstwa. Znaczenie mają między innymi konkurencyjność cenowa, koszty produkcji, sytuacja gospodarcza najważniejszych partnerów handlowych oraz zdolność firm do szybkiego zwiększania skali działalności.
W praktyce z nowych możliwości skorzystają przede wszystkim te przedsiębiorstwa, które będą potrafiły nie tylko zdobywać kontrakty, ale również sprawnie je realizować.
I właśnie tutaj pojawia się kwestia kapitału obrotowego.
Więcej zamówień, większa sprzedaż i... mniej pieniędzy na koncie?
Rosnąca sprzedaż jest zazwyczaj odbierana jako jednoznacznie pozytywny sygnał. Więcej klientów oznacza większe przychody, lepsze wykorzystanie mocy produkcyjnych i możliwość dalszego rozwoju.
Problem pojawia się wtedy, gdy wzrostowi obrotów nie towarzyszy odpowiednio szybki napływ gotówki.
W wielu branżach B2B przedsiębiorca musi najpierw sfinansować produkcję lub realizację usługi, a dopiero później otrzymuje zapłatę. Kupuje materiały, zatrudnia pracowników, opłaca transport, energię i inne koszty operacyjne. Następnie wystawia fakturę z terminem płatności wynoszącym 30, 60, a niekiedy nawet 90 dni.
W tym czasie pieniądze pozostają w należnościach, mimo że firma już poniosła koszty realizacji zamówienia.
Im szybciej rośnie sprzedaż, tym większe mogą być kwoty zamrożone w fakturach.
Umów bezpłatną konsultację z ekspertem
Przedsiębiorstwo może więc notować rekordowe przychody i jednocześnie odczuwać coraz większą presję na płynność finansową.
Nie musi to oznaczać problemów z rentownością ani złej kondycji firmy. Często jest naturalną konsekwencją dynamicznego rozwoju i niedopasowania terminów wpływów do terminów wydatków.
W finansach przedsiębiorstw zjawisko to wiąże się z cyklem konwersji gotówki, czyli okresem pomiędzy zaangażowaniem środków w działalność operacyjną a ich odzyskaniem ze sprzedaży.
Na długość tego cyklu wpływają przede wszystkim trzy elementy: czas utrzymywania zapasów, termin regulowania zobowiązań wobec dostawców oraz okres oczekiwania na zapłatę od odbiorców.
Jeżeli firma musi płacić dostawcom po 30 dniach, a sama otrzymuje zapłatę po 90 dniach, powstaje luka finansowa, którą trzeba pokryć z własnych środków lub finansowania zewnętrznego.
Przy niewielkiej skali działalności taka różnica może być stosunkowo łatwa do opanowania. Przy obrotach liczonych w milionach złotych zaczyna jednak istotnie wpływać na możliwości rozwoju.
Ile kapitału pochłania wzrost sprzedaży? Przykład przedsiębiorstwa produkcyjnego
Wyobraźmy sobie polskiego producenta komponentów, który sprzedaje swoje wyroby odbiorcom w kraju i za granicą.
Firma osiąga miesięczną sprzedaż na poziomie 2 mln zł i oferuje kontrahentom 60-dniowe terminy płatności. Przy założeniu regularnej sprzedaży i terminowego regulowania faktur przeciętna wartość należności oczekujących na zapłatę wynosi około 4 mln zł.
Przedsiębiorstwo pozyskuje jednak nowy kontrakt eksportowy i zwiększa miesięczną sprzedaż do 3 mln zł.
To bardzo dobra wiadomość z biznesowego punktu widzenia. Jednak przy niezmienionym, 60-dniowym terminie płatności przeciętny poziom należności wzrasta do około 6 mln zł.
Oznacza to, że dodatkowe 2 mln zł zostają zaangażowane w należności handlowe, zanim odbiorcy zapłacą za dostarczone produkty.
To nie jest strata ani koszt w rachunku wyników. To kapitał, którego firma potrzebuje do sfinansowania rosnącej sprzedaży.
Jednocześnie nowe zamówienia mogą wymagać zwiększenia zapasów, zakupu dodatkowych materiałów czy zatrudnienia pracowników. W efekcie rzeczywiste zapotrzebowanie na kapitał obrotowy może wzrosnąć jeszcze bardziej.
Przykład jest uproszczony i nie uwzględnia wpływu zobowiązań wobec dostawców, zmian zapasów ani sezonowości. Dobrze jednak pokazuje mechanizm, który dotyczy wielu rozwijających się przedsiębiorstw.
Firma może mieć klientów, zamówienia i zdolności produkcyjne, ale nie dysponować wystarczającą gotówką, aby w pełni wykorzystać pojawiające się możliwości.
W takich sytuacjach najważniejsze pytanie nie brzmi już wyłącznie: „Jak zwiększyć sprzedaż?”, lecz również: „Jak sfinansować jej wzrost?”.
.webp)
Zmieniające się łańcuchy dostaw wymagają większej elastyczności finansowej
Raport DHL pokazuje, że światowa gospodarka nie dzieli się w prosty sposób na odizolowane bloki handlowe.
Choć bezpośrednie relacje gospodarcze Stanów Zjednoczonych i Chin wyraźnie osłabły, wielu partnerów handlowych USA nadal utrzymuje intensywną współpracę z chińskimi przedsiębiorstwami.
Oznacza to, że międzynarodowe łańcuchy dostaw nie znikają, lecz ewoluują. Firmy dywersyfikują źródła zaopatrzenia, poszukują nowych odbiorców i starają się ograniczać zależność od pojedynczych rynków.
Dla polskich przedsiębiorstw może to być szansa na pozyskanie kontraktów od firm reorganizujących swoje sieci dostaw.
Wejście do nowego łańcucha dostaw wiąże się jednak często z dodatkowymi wymaganiami. Duży odbiorca może oczekiwać utrzymywania zapasów bezpieczeństwa, zwiększenia zdolności produkcyjnych, terminowych dostaw oraz akceptacji dłuższych terminów płatności.
W rezultacie nowy kontrakt, choć atrakcyjny pod względem wartości i potencjalnej marży, może znacząco zwiększyć potrzeby finansowe dostawcy.
Zjawisko to jest szczególnie istotne dla małych i średnich przedsiębiorstw, które współpracują z dużymi, międzynarodowymi odbiorcami. Ich pozycja negocjacyjna bywa słabsza, a dostępne rezerwy finansowe są zwykle mniejsze niż w przypadku dużych grup kapitałowych.
W takich warunkach odpowiednie zarządzanie należnościami staje się nie tylko kwestią księgową, ale elementem strategii biznesowej.
Faktoring jako sposób na finansowanie rozwoju, a nie tylko ratowanie płynności
W dyskusjach o finansowaniu przedsiębiorstw faktoring bywa przedstawiany przede wszystkim jako rozwiązanie dla firm, które zmagają się z opóźnieniami płatniczymi.
Tymczasem jego zastosowanie jest znacznie szersze.
Faktoring może wspierać również firmy rentowne, posiadające stabilny portfel odbiorców, które chcą zwiększać sprzedaż bez konieczności długiego oczekiwania na środki z wystawionych faktur.
Mechanizm polega na finansowaniu należności wynikających ze sprzedaży z odroczonym terminem płatności. Po wystawieniu i przekazaniu kwalifikującej się faktury przedsiębiorstwo może otrzymać uzgodnioną część jej wartości przed terminem płatności. Odbiorca reguluje należność zgodnie z ustalonym terminem, a rozliczenie finansowania następuje na zasadach określonych w umowie faktoringowej.
Dzięki temu środki, które normalnie pozostawałyby zamrożone w należnościach przez kolejne tygodnie lub miesiące, mogą zostać wcześniej wykorzystane do bieżącego funkcjonowania firmy.
Wróćmy do przykładu producenta komponentów.
Jeżeli przedsiębiorstwo posiada 6 mln zł należności oczekujących na zapłatę, to przy założeniu, że cała ta kwota kwalifikuje się do finansowania, a uzgodniony poziom zaliczki wynosi 90%, mogłoby uzyskać dostęp do 5,4 mln zł przed terminem zapłaty faktur.
Ostateczna dostępność i wysokość finansowania zależą oczywiście od limitów, oceny ryzyka, warunków umowy i struktury należności. Faktoring wiąże się również z kosztami, które należy uwzględnić w kalkulacji opłacalności.
Z perspektywy zarządzania przedsiębiorstwem istotne jest jednak to, że wcześniejszy dostęp do środków może pomóc w zakupie surowców, realizacji kolejnych kontraktów czy wykorzystaniu korzystnych warunków oferowanych przez dostawców.
Umów bezpłatną konsultację z ekspertem
Faktoring nie tworzy dodatkowej sprzedaży. Pozwala natomiast szybciej wykorzystać środki wynikające ze sprzedaży już zrealizowanej.
Warto przy tym odróżniać faktoring od finansowania zamówień, które dopiero mają zostać wykonane. Faktoring należności opiera się na istniejących wierzytelnościach i nie zastąpi całego finansowania potrzebnego przed realizacją kontraktu.
Może jednak stanowić ważny element szerszego modelu finansowania kapitału obrotowego.
Czy szybciej rosnąca firma potrzebuje większego finansowania?
W praktyce zapotrzebowanie na finansowanie zależy nie tylko od wartości sprzedaży, ale również od tempa jej wzrostu oraz warunków współpracy z kontrahentami.
Przedsiębiorstwo, które zwiększa obroty o 30%, przy niezmienionych terminach płatności zwykle musi zaangażować proporcjonalnie więcej środków w należności.
Jeżeli dodatkowo nowi odbiorcy wymagają wydłużenia terminów płatności, presja na gotówkę może wzrosnąć jeszcze bardziej.
Dobrze ilustruje to wskaźnik DSO (Days Sales Outstanding), określający przeciętny czas oczekiwania na zapłatę za sprzedaż.
Przy miesięcznej sprzedaży wynoszącej 3 mln zł i uproszczonym założeniu 30-dniowego miesiąca, każdy dodatkowy dzień finansowania należności odpowiada przeciętnie około 100 tys. zł zaangażowanych środków.
Wydłużenie DSO z 45 do 60 dni oznaczałoby zatem około 1,5 mln zł dodatkowo związanych w należnościach.
To pieniądze, które mogłyby wspierać działalność operacyjną przedsiębiorstwa, ale pozostają niedostępne do czasu zapłaty przez odbiorców.
Dlatego przy ocenie kondycji rozwijającej się firmy warto patrzeć nie tylko na przychody i zysk, lecz także na poziom należności, długość cyklu konwersji gotówki i zdolność do finansowania nowych zamówień.
Szczególnie w warunkach rosnącej konkurencji i zmieniających się łańcuchów dostaw szybki dostęp do kapitału może mieć znaczenie dla zdolności przedsiębiorstwa do realizowania nowych kontraktów.
Globalizacja otwiera możliwości. Płynność decyduje, czy firma potrafi je wykorzystać
Najnowszy raport DHL pokazuje, że mimo napięć geopolitycznych i rosnących barier handlowych międzynarodowa współpraca gospodarcza pozostaje silna.
Światowy handel nie przestaje się rozwijać. Zmieniają się natomiast kierunki przepływu towarów, struktura popytu i relacje pomiędzy poszczególnymi rynkami.
Dla przedsiębiorców oznacza to zarówno nowe możliwości, jak i konieczność większej elastyczności. Firmy muszą być przygotowane na szybko zmieniające się zamówienia, presję ze strony odbiorców oraz większe wymagania dotyczące terminów i skali dostaw.
W takim otoczeniu przewaga konkurencyjna nie wynika wyłącznie z ceny, jakości produktu czy zdolności produkcyjnych. Coraz większe znaczenie ma również umiejętność finansowania rozwoju.
Firma, która może pozwolić sobie na realizację większego kontraktu, zakup dodatkowych materiałów lub przyjęcie zamówienia od nowego odbiorcy, zyskuje możliwości niedostępne dla konkurentów ograniczonych brakiem gotówki.
Dlatego zarządzanie kapitałem obrotowym powinno być traktowane jako istotny element strategii wzrostu, a nie wyłącznie jako zadanie działu finansowego.
Rozwiązania takie jak faktoring mogą pomagać przedsiębiorstwom lepiej synchronizować wpływy ze sprzedaży z bieżącymi wydatkami i ograniczać presję wynikającą z odroczonych terminów płatności.

