Hossa na rynku faktoringowym

Obroty firm faktoringowych w 2009 r. wzrosty nawet o jedną trzecią. W trudniejszych czasach wiele firm przypomniało sobie o ich istnieniu. Z korzyścią dla obu stron. Faktorzy notują wzrosty wartości zleceń nawet o kilkadziesiąt procent.

Branża faktoringowa jako jedna z nielicznych nie może narzekać na kryzys. Dzięki niemu zyskała nowych klientów, bo przedsiębiorcy, szukając nowych źródeł finansowania i zabezpieczeń wierzytelności, odkryli właśnie faktoring. Polski Związek Faktorów (PZF), zrzeszający część instytucji z branży, informuje, że obroty jego członków zwiększyły się i po trzech kwartałach 2010 r. wyniosły 30,47 mld zł. To o 41 proc. więcej niż w tym samym okresie poprzedniego roku.

Skoczyły obroty

O jedną trzecią skoczyły obroty z faktoringu Raiffeisen Banku Polska. Na koniec września przekroczyły 9,5 mld zł, co daje firmie pozycję lidera rynku faktoringowego z 21 proc. udziałem. - Trzeci kwartał przyniósł kolejne rekordy. W każdym z trzech miesięcy wartość wykupionych faktur wyraźnie przekraczała 1 mld zł. Klienci też coraz lepiej wykorzystują przyznane limity. Tak sprzyjający trend powinien się utrzymać w kolejnych miesiącach. Zapowiada się więc dobry rok dla branży - uważa Paweł Kacprzak, dyrektor ds. faktoringu w Raiffeisen Bank Polska. Jednak największą dynamiką może się pochwalić Coface Poland Factoring. Jak podaje prezes Jarosław Jaworski, spółka osiągnęła aż 78,3-procentowy wzrost. Faktoring przestał być domeną dużych i średnich przedsiębiorstw, o czym świadczą ostatnie wyniki faktorów. - Po spokojnym początku roku zanotowaliśmy wyjątkowo dobry trzeci kwartał - obroty faktoringowe są wyższe aż o 16 proc. w porównaniu z poprzednim rokiem. W przypadku obsługi relatywnie małych firm z sektora MSP jest to wynik bardzo dobry. Nastąpił również dwukrotny przyrost liczby umów zawartych w ciągu kwartału w stosunku do analogicznego okresu roku 2009. Na poziom finansowania również nie możemy narzekać. Jest wysoki jak nigdy dotąd - przyrost wynosi aż 40 proc. w stosunku do stanu z końca zeszłego roku - chwali się Krzysztof Ku-niewicz, dyrektor zarządzający Bibby Financial Services.



Motor rozwoju

Według Pawła Kacprzaka, jedną z przyczyn tak dobrych wyników jest poprawiająca się sytuacja gospodarcza. Ale nie tylko. - Drugim czynnikiem był wzrost liczby klientów, który nastąpił w zeszłym roku i w pierwszej połowie 2010 r. Z powodu kryzysu usługa zainteresowały się firmy, które dotąd z niej nie korzystały. Kryzys spowodował duże zatory płatnicze, a część klientów, nawet dotychczas dobrze płacących, upadła. To był sygnał ostrzegawczy, że należy bardziej się zatroszczyć o bezpieczeństwo należności i mieć dostępne elastyczne dodatkowe źródła finansowania. Faktoring był łatwiej dostępny niż kredyt. Mimo poprawy sytuacji na rynku wiele firm nie zrezygnowało z tej usługi i ma do nas zaufanie, co potwierdza badanie przeprowadzone przez GFK Polonia - 88 proc. naszych klientów jest gotowych polecić naszą usługę innym firmom. Trzecim powodem jest rosnące zainteresowanie banków usługą faktoringowa, co tylko zwiększa jej popularność - dodaje Paweł Kacprzak Jednak według Krzysztofa Kuniewicza, nie jest to jednoznaczny sygnał końca kryzysu. Firmy starają się lepiej dostosowywać do trudniejszych i bardziej zmiennych warunków w gospodarce, szukając obniżania kosztów i ucieczki od uzależnienia od jednej instytucji finansowej. Co dalej Przed branżą stoją więc spore wyzwania. Tak duża jak obecnie dynamika wzrostu staje się często przyczyną problemów. Jest to więc nie tylko szansa, ale i test dla firm faktoringowych. - Widzę dwa kierunki rozwoju. Dotychczasowy i mądrzejszy. Dotychczasowy to konkurencja cenowa i wolniejszy przyrost liczby firm realnie korzystających z faktoringu. Bo na niższych cenach korzystają finalnie firmy, które i tak otrzymałyby finansowanie w postaci kredytu bankowego. Może się im wydawać, że płacą mniej, ale w praktyce płacą więcej, ponieważ to samo finansowanie miałyby dużo taniej pod nazwą kredytu obrotowego. Realny faktoring to usługa nieco droższa, ale w zamian oferująca realny wzrost dostępności finansowania w porównaniu do kredytu bankowego. Dlatego uważam, że właściwy rozwój usług finansowania wierzytelności powinien pójść drogą rozdzielenia oferty firm na tańsze usługi typu „invoice discounting", gdzie faktor nie zajmuje się monitoringiem spłat, oraz zasadniczy faktoring z regresem lub bez regresu, gdzie faktor bierze odpowiedzialność za monitoring płatności i przy pomocy tego narzędzia zarządza ryzykiem. W tym celu powinna być też zastosowana jasna i zrozumiała terminologia - podkreśla Krzysztof Kuniewicz. W każdym razie faktorzy zacierają ręce. Bo przedsiębiorcy niczym Archimedes krzyknęli: „Eureka!". Odkryli faktoring.

Źródło: Puls Biznesu

Posted by on 15 listopada 2010.